Co widzę jak spoglądam na siebie w lustrze?

Kilka lat temu, uczyłam się z dystansem podchodzić do swojego życia. Z dystansem to znaczy:

  • z ciepłem i empatią do samej siebie
  • nie oceniając siebie
  • nie panikując, czyli nie dając „popłynąć” emocjom

„Z dystansem nie oznacza bez emocji. Wręcz przeciwnie! Z dużą dawką ciepła, wyrozumiałości a przede wszystkim akceptacją”.

Wtedy też, po raz pierwszy usłyszałam o technice nazywanej „w odbicu lustra”. Jest ona niesłychanie prosta i polaga na oglądaniu samego siebie w lustrze (w wyobraźni).
Żeby bardziej Wam zobrazować o co chodzi, poniżej opiszę jedną z moich „odbić w lustrze”.

Pracowałam wtedy w firmie kosmetycznej na stanowisku Managera ds. Zarządzania Jakością. Z samego rana byłam bardzo wesoła i zadowolona. Pomino natłoku obowiązków i stresu jaki mi towarzyszył, zawsze lubiałm swoją pracę. Codzinnie rano kaweczka, sprawdzanie poczty i ustalanie zadań na cały dzień. Zawsze byłam (i nadal trochkę jestem) bardzo dobrze zorganizowana, koniecznie musiałam wszystko zaplanować (było to też wynikiem mojej pracy, trochę taka choroba zawodowa) i koniecznie przygotowana na wszytko!
Ten dzień pracy jednak nie był wesoły. Nowy produkt, który miał wejść na rynek, nie spełniał wymogów (co się stało, nie napiszę ponieważ do dziś czuję, że obowiązuje mnie tajemnica zawodowa – to chyba nazywa się lojalny pracownik ;-)) Tak czy inaczej afera była na całą firmę, ja jako manager od jakości na czele spotkania w „zaognionej” sali konferencyjnej.
Teraz wyobraźcie sobie mnie: zaskoczona, zła, atakowana przez innych managerów, nie mająca nikogo po swojej stronie, usiłująca zachować zimną krew, profesjonalizm, z podniesionym ciśnieniem krwi Polka, z polskim akcentem gadająca po australijsku 😉 Ach mówię wam, co ja wtedy przeżyłam. Tak czy inaczej, o tym, że sprawa zakończyła się bardzo dobrze, wszyscy dowiedzieliśmy się dopiero dobre kilka tygodni póżniej – jak produkt dostawał pierwsze recenzje.

Co ja zrobiłam na koniec dnia?

wlasne-odbicie-w-lustrze_sila-umyslu2

Po zakończeniu pracy, wsiadłam w samochód i pojechałam do domu. Droga powrotna zajmowała mi około 40 min. Nigdy nie zaleca się robienia takich rzeczy w samochodzie …. ale ja zrobiłam :-/. Nie mogłam wytrzymać, musiałm się jakoś uspokoić. Ilość emocji i natłok myśli był tak duży, że musiałam…

Wyobraziłam sobie siebie w odbicu lustrzanym. Patrzyłam w duże lustro i widziałm tam całą „akcję”. Każdego z uczestników spotkania,  łacznie ze mną. Tylko się przyglądałam temu co się działo, temu kto co mówił, jak siedział, jak był ubrany, co leżało na stole … i tak dalej. Trochę tak jak duch unoszący się w sali konferencyjnej :-). Możecie oczyma wyobraźni widzieć siebie „ z góry, jako duch”. Ja jednak wolę duże lustro, w którym widzę całą odgrywająca się sytuację.
Ważne jest, aby siebie nie oceniać, nie zastanawiać się absolutnie nad tym, że mogłabym powiedzieć lub zrobić coś inaczej. Trzeba tylko patrzeć i akceptować to co się stało.

NIE analizować, NIE oceniać, tylko PATRZEĆ na siebie, na innych, na sytuację.

A jak dodacie do tego odrobinę ciepła i innych przyjemnych uczyć  … stanie się to, o co tak naprawdę chodzi …. akceptacja sytuacji, spokój ducha …. i radość.

I tak oto zamiast maltretować się, za to co powiedziałm lub nie powiedziałam, zaakceptowałam sytuację, uspokoiłam się i z dobrym humorem dotarłam do domu 😉

 

Pamiętajcie! Nie wolno medytować podczas jazdy samochodem, wykonywanie wielu ćwiczeń (w tym „z lustrem”) jest także zabrobione! 
Pola Modrzewsky
Siła Umysłu

image source: http://7-themes.com/ , http://www.883zy.com/, http://bundlr.com/

Reklamy