Ucząc się „akceptacji” powtarzam różne mantry i afirmacje. Na tym etapie często wkradają się myśli, że człowiek, który akceptuje życie takim jakim jest ….jest bierny, leniwy, boi się odezwać, nie potrafi zadbać o swoje i zdecydowanie nie jest Panem swojego losu.

Im dłużej staram się akceptować to co przynosi mi każdy pojedyńczy dzień:

  • tym łatwiej odpuszczam w trudnych sytuacjach (już nie daję sobie „podnieść ciśnienia”, jestem ponadto …. dzięki temu nie tracę ani czasu ani energii na coś, na co już nie mam wpływu. Okazuje się, że mam więcej czasu na zobaczenie czegoś nowego, czegoś co mnie buduje (a nie niszczy!)
  • tym częściej widzę pozytywne, dobre, śliczne osoby, sytuacje, otoczenie. Nie dając się ponieść negatywnym emocjom – robię miejsce na pozytywne! Tak naturalnie samo to przyszło …. nagle zrobiłam miejsce na tyle szczęscia!
  • tym częściej jestem wdzięczna. Kiedyś starałam się, trochę na siłę, być wdzięczna za to co mam (łącznie z rozwodem i powrotem do Polski). Jednak bez akceptacji ta wdzięczność i wieczorne podziękowania … jakoś tak nie miłay większego znaczenia, były takie puste, trochę tak, jak bezmyślne, automatyczne „klepanie” modlitwy.

 

Ucząc się „akceptacji” natrafaiłam na kilka tekstów Aborygenów z Australii.

“We are all visitors to this time, this place. We are just passing through.
Our purpose here is to observe, to learn, to grow, to love… and then we return home.”
Australian Aboriginal Proverb

„Wszyscy jesteśmy odwiedzającymi ten czas, to miejsce. Jesteśmy tylko przejazdem.
Naszym celem jest obserwować, uczyć się, rozwijać i kochać … a potem wrócić do domu.”
Przysłowie Aborygenów Australia

 

 

 

Ja uwielbiam obserwować, uczyć się, rozwijać i kochać ;-)!!! Jedna z moich osobistych afirmacji o przeszłości jest wałśnie o uczeniu się i dodawaniu skrzydeł! Opiszę ją Wam w innym poście .
Namaste ♥

Pola Modrzewsky
Siła Umysłu

Advertisements